Future Dust, WI-MA, 2020 r.

Future Dust, to tytuł wystawy zbiorowej, która miała miejsce w Łodzi, w przestrzeni pofabrycznej zakładów WI-MA, przy ul. Piłsudskiego 135. Organizatorem tej wystawy był Poleski Ośrodek Sztuki w Łodzi (obecnie Miejska Strefa Kultury), a kuratorką wystawy była Magda Milewska.

W wystawie brali udział następujący artyści: Eliza Gawrjołek, Marcelina Gorczyńska, Martyna Hadyńska, Łukasz Horbów,
Anna Jeglorz, Anka Kaznodziej, Kornel Kowalski, Ema Lancaricova, Anna Mikina, Hanna Musiałek, Horacy Muszyński, Zbigniew Olszyna, Olga Ossowska, Anna Pacholik, Małgorzata Pawlak, Gabriela Porada, Kuba Stępień, Donata Turek, Kamil Wesołowski, Marta Wojtyńska.

Czas trwania: 16/11 – 28/11/2019

Z mojej strony przedstawiłam dwie prace. Jedna pod tytułem „Ślad kobiety” i druga „To nie jest ptak”.

Ślad kobiety to zbiór obrazów powstałych z odbicia krwi menstruacyjnej różnych kobiet. To ślad pozostawiony przez kobiety w sensie dosłownym, biologicznym oraz w sensie werbalnym, emocjonalnym i pamięciowym.

W świecie zdominowanym przez mężczyzn kobieta krwawiąca zawsze budziła strach, wstręt, znamionowała nieczystość ciała, ale i duszy. Wg Biblii Tysiąclecia, w Księdze Kapłańskiej zapisane jest, że: „Jeżeli kobieta ma upławy, to jest krwawienie miesięczne ze swojego ciała, to pozostanie siedem dni w swojej nieczystości. Każdy, kto jej dotknie, będzie nieczysty aż do wieczora”. W Grecji zdarza się, że kobieta nie przyjmie komunii świętej, u Żydów kobieta jest niddach, czyli odłączona. W Indiach kobiety w tym czasie nie mają wstępu do świątyni. Zbliżenie się do miesiączkującej kobiety powoduje utratę energii, siły, a nawet mądrości. W innych regionach świata specjalnie dla miesiączkujących kobiet buduje się szałasy z dala od zabudowań wioski. Są też zakazy spożywania mięsa, dotykania dzieci, a nawet zdarza się zakaz mówienia. Więc ślad kobiety w postaci krwi menstruacyjnej jest innym rodzajem zanieczyszczenia, który wpływa na umysły szczególnie męskiej części ludzkich społeczeństw. Szerszy opis tej pracy znajduje się w zakładce Projekty pod tytułem „Ślad Kobiety”.

Tytuł drugiej pracy odnosił się do obrazu Rene Magritte’a, który przedstawia namalowaną fajkę, a pod nią widnieją namalowane słowa: „Ceci n’est pas une pipe”, czyli „To nie jest fajka”. Jednak moje znaczenie odnosi się do tego jak działania człowieka zmieniają klimat na Ziemi. Przez złe gospodarowanie zasobami naturalnymi, przez wszechobecną chemię powodujemy, że wiele gatunków zwierząt, roślin i ptaków wymiera bezpowrotnie. Pozostają nam tylko wizerunki, które nie mają nic wspólnego z życiem. Mój sztuczny ptak nie zaśpiewa, nie poleci, jest tylko atrapą, namiastką, która może służyć jako zabawka dla dzieci, a nie jako część ekosystemu życia. Praca ta, to instalacja składająca się z dużej gałęzi drzewa, na które położone zostało znalezione w lesie gniazdo, a nad nim zawisł sztuczny ptak.

Tekst kuratorski: Magda Milewska (galeria Punkt Odbioru Sztuki):

Myślimy, że powietrze jest przejrzyste, a nagle odkrywamy, że nie da się go przeniknąć napisał w swojej książce Ewangelia według Piłata francuski pisarz, filozof i eseista Éric-Emmanuel Schmitt. Słowa te doskonale odzwierciedlają stosunek człowieka do każdej rzeczy, którą traktuje jako pewnik, jako coś co ma zagwarantowane i nie odczuwa strachu przed stratą tego. Wtedy najczęściej jego czujność się przytępia, nie dopuszcza do wiadomości faktu, że właśnie oto następują nieodwracalne zmiany, że za chwilę będzie za późno, żeby coś uratować. Jest źle. Klimat się ociepla, gatunki zwierząt i roślin wymierają, lasy padają pod naporem wielkich korporacji, rzeki są regulowane, oceany stają się martwymi pustyniami, oddychamy coraz bardziej zatrutym powietrzem, jemy zatrute jedzenie i zasypujemy siebie i cały świat górą śmieci. Podobnie lekkomyślnie postępujemy z innymi sferami naszego życia, np. z wiadomościami, które bombardują nas zewsząd każdego dnia. Mamy poważny problem przefiltrowaniem wiadomości wartościowych, przyjęciem ich i odrzucenia tych, które nas niszczą, czynią nieszczęśliwymi. Treści namnażają się, nachodzą na siebie. Znowu trudno nam się w nich rozeznać. Błądzimy. Nasz relacje międzyludzkie są coraz bardziej miałkie, oparte na słabych fundamentach, tymczasowości i strachu przed zaangażowaniem. Jednocześnie ponad relacje z innymi ludźmi przekładamy to, żeby mieć. Dużo, nowego i bezsensownego. Skąd bierze się w nas ten niemożliwy popęd do posiadania, chcemy coraz więcej rzeczy, dóbr, materii, przedmiotów, usług a im więcej mamy tym bardziej czujemy się nieszczęśliwi, zżerają nas wyrzuty sumienia z samego faktu posiadania. Dokąd prowadzi nas ta ścieżka? To dość pesymistyczny obraz świata i wiele wątpliwości, na które pewnie trudno znaleźć odpowiedzi, to także znaki zapytania, które stawiają sobie współcześnie artyści. Pytają, bo sztuka wciąż jeszcze pozostaje medium, które nie boi się konfrontować z nie zawsze wygodnymi kwestami.